Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty

1/10/2014

Cukiernia "Delicje". Gdynianie wspominają: "Tutaj przychodziłem z babcią na lody!"

Cukiernia "Delicje" ma za sobą ponad trzydzieści lat historii. W latach osiemdziesiątych była pionierem na rynku cukierniczym w Trójmieście, a teraz znana jest jako kawiarnia, do której przychodzi się z sentymentu za minionymi latami.
Cukiernia „Delicje” przy ul. 10 Lutego istnieje od 1979 roku. Pomimo upływu lat zmieniło się w niej niewiele: te same fotele, krzesła i stoliki, a za witryną dobrze znane rodzaje ciast. - Ludzie potrzebują w tych czasach stałości, miejsc, do których wracają i mają pewność, że nic się w nich nie zmieniło - opowiada o lokalu Jan Czyżewski, jego założyciel.

Mat. archiwalne cukierni Delicje
Pierwsza w Trójmieście

Cukiernia „Delicje” powstała w czasach, kiedy rynek cukierniczy był podzielony pomiędzy prywatne rzemiosło produkujące dla masowego odbiorcy, spółdzielnie, a kawiarnie dla tzw. elity. Powstanie lokalu nowoczesnego, na wzór koktajl barów, zrewolucjonizowało cukiernictwo w Trójmieście. - Kawiarnie, z nowatorską jak na tamte czasy ofertą, powstały już w Warszawie i Zakopanym - wspomina Jan Czyżewski, właściciel. - „Delicje” przy ul. 10 Lutego miały być pierwszym tego typu lokalem na północy Polski.

Masło i śmietanę musieli robić na miejscu

Dla wielu mieszkańców Gdyni kawiarnia połączona z cukiernią były zupełną nowością. Przed lokalem na 10 Lutego ustawiały się kolejki nawet na 300 metrów, gdynianie chcieli posmakować słodyczy do tamtej pory dla nich niedostępnych. - Ludzie stojący w kolejce krzywo patrzyli na tych, którzy mieli już miejsce przy stoliku - wspomina Jan Czyżewski. - Na początku nie było przesiadywania, szybko dopijało się kawę żeby ktoś inny mógł usiąść.

Pomimo wytrwałego oczekiwania w kolejce, nie można było liczyć, że dostanie się oczekiwany rodzaj ciasta. Możliwości produkcyjne cukierni nie były w stanie sprostać tak dużemu zainteresowaniu gdynian. - Brakowało wszystkiego, nie mogliśmy dostać śmietany ani masła, więc robiliśmy je na miejscu. Podobnie inne surowce, które dzisiaj kupuje się w hurtowniach lub sprowadza z zagranicy - mówi Jan Czyżewski. - Sami robiliśmy owoce w syropie, a posypkę czekoladową uzyskiwaliśmy ścierając tabliczki czekolady.

„Tutaj zaprosiłem swoją narzeczoną”

Dla wielu osób lokal ma znaczenie sentymentalne. - Pamiętam, że do „Delicji” przychodziło się co niedzielę, zaraz po kościele, na lody - mówi pan Filip, który dzisiaj ma trzydzieści kilka lat i wciąż odwiedza cukiernię.

Mat. archiwalne cukierni Delicje


- Mamy mnóstwo sytuacji, że ktoś przychodzi i z uśmiechem na twarzy mówi „tutaj przychodziłem ze swoją narzeczoną”, albo „babcia zabierała mnie na lody” - śmieje się Jan Czyżewski. - Najwięcej sentymentu maja ludzie, którzy przeprowadzili się za granicę lub do innych miast. Przyjeżdżają do Gdyni po trzydziestu latach i są w szoku, że „Delicje” wciąż wyglądają tak, jak dawniej. Wracając tutaj, czują się jakby znów mieli po 15 czy 20 lat, odnajdują swoje wspomnienia.

Zostanie tak, jak jest

„Delicje”, w latach osiemdziesiątych najmodniejsza kawiarnia na Pomorzu, dzisiaj sprawiają wrażenie staromodnego przepychu. Obecnie "na topie" jest minimalizm, „Delicje” zaś konsekwentnie opierają się najnowszym trendom wyposażania lokali. - Nie planujemy niczego zmieniać w wystroju - mówi Damian Czyżewski, który obecnie prowadzi cukiernię wraz z ojcem. - Mamy tutaj coś, czego nie można kupić za pieniądze ani wykreować. Historię „Delicji” widać tutaj gołym okiem, a to ona tworzy klimat tego lokalu.

W „Delicjach” pozostanie więc tak, jak jest. Ciężkie, obite skórą stołki, masywne krzesła, bordowe kanapy i elementy dekoracyjne w złotym kolorze. - Potrzebujemy miejsc, do których można wracać, tej pewności, że jak przyjdziemy do „Delicji” za pięć lat, to będzie w nich tak samo.

„Teraz zamawia się jak u rzeźnika, po troszku z każdego rodzaju”

Gusta ludzi nieco się zmieniły, wyroby w „Delicjach” zaś nie. Tutaj wciąż jest „po domowemu”, czyli smacznie i z tradycją, według smaków, które znamy z dawnych lat. - Ludzie zaczęli chodzić do popularnych sieciówek, w których desery robi się z proszku - mówi Jan Czyżewski. - W ten sposób stracili umiejętność rozpoznawania smaku, liczy się dla nich raczej logo marki, niż smak produktu. Poza tym, kiedyś ludzie kupowali więcej, teraz po troszku z każdego rodzaju, jak u rzeźnika.

Cukiernictwo, pomimo upływu lat, wciąż opiera się na pracy rzemieślniczej. - Staramy się pracować tak, jak kiedyś. Pączki lepimy ręcznie, tak samo robimy torty. Mamy wciąż te same maszyny do kręcenia lodów, zmieniamy jedynie uszczelki. W cukierni potrzebna jest precyzja, wszystko musi chodzić, jak w szwajcarskim zegarku - opowiada Jan Czyżewski.

Sieć cukierni się rozwija


Fot. Dominik Sadowski /AG/
Od lat dziewięćdziesiątych powstało kilka lokalnych filii „Delicji”. Obecnie cukiernia posiada ich siedem, plus dwa punkty sprzedające wyłącznie wyroby z „Delicji”. Marka od niedawna obecna jest także w CH Riwiera. Wystrój nawiązuje do pierwowzoru z ul. 10 Lutego, jest dużo złotych elementów i wygodne fotele. Ostatnio, oprócz klasyków, można było posmakować lodów o smaku piwa lub... konopi indyjskiej. - Poza tym bazujemy oczywiście na klasykach - mówi Damian Czyżewski. - Wciąż sprzedajemy kultową wuzetkę, rogaliki drożdżowe czy babkę makową.

Najstarszy lokal "Delicje" znajduje się przy ul. 10 Lutego 27 w Gdyni, jest czynny codziennie w godz. 10-20.

teskt: namonciaku.pl

6/13/2013

Zwycięskie dania Nocy Restauracji 2103

Tegoroczna Noc Restauracji odbywała się w Poznaniu, Gdańsku i Białymstoku pod koniec maja. Do późnych godzin nocnych można było oglądać pokazy szefów kuchni i próbować dań, które zostały przygotowane specjalnie na to wydarzenie.

Tematem przewodnim tegorocznej imprezy było odczarowanie składników regionalnych. Kucharze we wszystkich miastach wyjątkowo się starali, bo  nagroda Grand Prix Nocy Restauracji ma coraz większe znaczenie. Na najlepszą potrawę każdy mógł oddać swój głos. Teraz już znamy zwycięzców i ich wspaniałe dania.

W Gdańsku pierwszą nagrodę zdobyła restauracja Swojski Smak. Serca smakoszy podbiła pierś z gęsi z kaszubskiej hodowli na truskawkowo-melonowym ratatouille z balsamico, podana z puree z młodych marchewek z dodatkiem świeżej kolendry.



Nad morzem gęsina pobiła ryby, zaś w Białymstoku doceniono ...łososia. Podobnie jak w ubiegłym roku zwyciężyło danie przygotowane przez KOKU Sushi - tatar z łososia z żubrówką, ser kozi w tempurze, makrela marynowana oraz śledź w sosie z buraków.




A jaki smak triumfuje w Poznaniu? Nagroda trafiła do rąk szefa kuchni restauracji Blow Up Hall - Tomka Trąbskiego.  Przygotował on polędwicę wołową ze smardzami nadziewanymi musem z perliczki i sosem z kaczki. Brzmi pysznie. I choć wydawałoby się, że następna Noc Restauracji dopiero za rok... to jednak nie jest to do końca prawda.

Fot. Kulinarny Poznań
Fot. Kulinarny Poznań
Jak zapewnia pomysłodawca i organizator tej imprezy, Hubert Gonera, z uwagi na olbrzymie zainteresowanie Nocą Restauracji (rzeczywiście w restauracjach poznańskich trudno było o wolny stolik!) już przygotowywana jest w Poznaniu jej edycja jesienna (7-8 września). Będzie ona miała nieco inną formułę, a jej tematem przewodnim będzie oliwa, wino i ser. To oczywiste nawiązania do smaków śródziemnomorskich.

Wrześniowe wydanie Nocy będzie nosić nazwę Noc Restauracji Underground. Szczegółów można szukać już wkrótce na stronach www.nocrestauracji.pl oraz www.kulinarnypoznań.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...