Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śródmieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śródmieście. Pokaż wszystkie posty

10/30/2014

Przewodnik warszawski: BeKeF czyli najlepszy hummus 2014

Jak to w gastronomii często bywa, zmieniają się kucharze, ludzie zarządzający, dostawcy i w pewnym momencie z genialnej restauracji serwującej pyszne dania pozostaje często ładny wystrój, nierzadko zamknięte na kłódkę drzwi i tęsknota za tym co było kiedyś a często i żal, że już nie zjemy naszej ulubionej pizzy czy sałaty.

Takie wnioski nasunęły mi się po ostatniej wizycie w Marrakesh Cafe, gdzie podany hummus był zimny, wyjęty prosto z lodówki. Podobnie falafel - zimny i gorzki. Ponadto okazuje się, że hummus w Der Elefant niewiele ma wspólnego z tym oryginalnym. Pieniądze wyrzucone w błoto! Z kolei Skandal Bistro Bar zakończył całkiem niedawno działalność.

Smutne jest to, że niektóre restauracje dobrze zaczęły, po czym zjechały z jakości, licząc, że w dobie internetu pociągną na dobrej opinii. Jednak opinie zmieniają się razem z poziomem lokali, tak więc poniższy link, w którym subiektywnie wybrałam najlepszy hummus w mieście uważam za nieaktualny:

http://widelce.blogspot.com/2014/04/przewodnik-warszawski-top-10-najlepszy.html

Ale głowa do góry. Nie wszystko zmienia się na gorsze. Niektóre lokale trzymają poziom, a na warszawskiej mapie gastronomicznej otwierają się też nowe miejsca.

Na chwilę obecną jedynym miejscem serwującym godny polecenia hummus jest:

BeKeF - to bardziej bar niż restauracja. Z zewnątrz nie wyróżnia się niczym specjalnym. Ale przejście obok tego lokalu i nie wstąpienie do środka to duży błąd! Lokal jest mały, ale przytulny, czysty i prawie zawsze pełen ludzi.

zdj. FB, własność restauracji
Jednym z właścicieli, a także głównym kucharzem jest Maimon Ben Ezra. Obywatel świata. Podaje on jedzenie tylko koszerne, a specjalnością zakładu jest hummus i falafel, okrzyknięty najlepszym duetem w mieście.

zdj. magazyn smak
Jednak w ofercie lokalu znajdziecie znacznie więcej ciekawych propozycji. Wsród nich, z pewnością wartą spróbowania jest szakszuka, grillowany bakłażan i sałatka izraelska. Codziennie serwowany jest lunch, zawsze znajdziecie kilka opcji do wyboru. Nie bądzcie jednak zaskoczeni gdy przysłowiowo pocałujecie klamkę w piątek po 15 a także w sobotę. Przecież to szabat!

zdj. KUKBUK
BeKeF po hebrajsku oznacza frajdę. Z pewnością poczujecie frajdę już po pierwszym kęsie świeżej pity z bajecznym hummusem! W tym miejscu nie poczujecie się oszukani. Nikt nie będzie próbował Wam wcisnąć smażonego wczoraj falafela ani zimnego hummusu. Skoro nie po drodze Wam do Izraela, prawdziwy smak tamtejszej kuchni znajdziecie już w samym centrum Warszawy!

adres:

Hoża 40, śródmieście


10/31/2013

KNAJPA ROKU 2013

Czytelnicy wybrali WhyThai, jury - Jung&Lecker. Podobno wybór najlepszej warszawskiej knajpy wcale nie był prosty, a między członkami jury dochodziło nawet do kłótni. Tytuł przyznano już po raz ósmy.

Po dogłębnej analizie wszystkich za i przeciw uznano, że Knajpą Roku 2013 będzie Jung&Lecker. To zachwycające bistro na ul. Emilii Plater 14 (między Wilczą a Hożą), które specjalizuje się w mało w Polsce znanych niemieckich winach oraz ekstrawaganckiej, sezonowej kuchni. Dań z Jung&Lecker nie sposób nie odróżnić od potraw przygotowanych w innych restauracjach: czereśnie lądują tu na jednej patelni z kurkami, gruszki i korzeń pietruszki lądują w tej samej zupie-kremie, a perliczka kokosi się w biżuterii z czerwonej jarzębiny.

Czytelnicy wskazali na WhyThai, nowoczesną tajską restaurację przy ul. Wiejskiej 13. Od razu przy wejściu chwalą się, że w tej restauracji nie używają glutaminianu sodu, który wśród Europejczyków wywołuje często alergie i zniechęca do azjatyckich kuchni. W WhyThai nie musimy się tego bać, co pewnie sprawiło, że lokal jest nieustająco pełny. To z kolei przełożyło się na zwycięstwo w esemesowym głosowaniu czytelników. Znalezienie tam wolnego stolika w godzinach obiadu czy kolacji graniczy z cudem. Ale warto o ten cud zawalczyć!


zdjęcia: własność restauracji, www.gazeta.warszawa,pl
teskt: www.gazeta.warszawa.pl

10/28/2013

Przewodnik warszawski: Knajpa Roku 2013

Dzisiaj do północy można jeszcze głosować w konkursie na Knajpę Roku 2013. W ten sposób czytelnicy "Gazety Stołecznej" wybiorą swój ulubiony lokal Warszawy. Zwykle wygrywa gastronomia demokratyczna.

Równolegle, również dzisiejszego wieczoru, obradować będzie jury smakoszy, którzy przyznają tytuł Knajpy Roku. Stanie się to już po raz ósmy.

Większość wyróżnionych i nominowanych na przestrzeni ostatnich lat prowadzi do dzisiaj swoją działalność i cieszy się uznaniem publiczności. Izumi Sushi, La Iberica, Mela Verde, Sushi-Zushi, Nabo, Butchery&Wine to nieustająco ulubione lokale Warszawy. To czołówka stołecznej gastronomii demokratycznej. Niektórym finalistom Knajpy Roku noga się powinęła i zniknęły z rynku, ale taka jest też natura tego szalonego i bezwzględnego gastronomicznego biznesu.

Z perspektywy lat widać, że w konkursie cenione są przede wszystkim nieduże rodzinne restauracje, prowadzone z sercem, entuzjazmem i oddalone od gwiazdorskich koniunktur. W takich knajpach smakuje nam najbardziej.


Nominacje:

* Mąka i woda, ul. Chmielna 13 - za olśniewającą kuchnię, skupiającą żywioły elementarne, mąkę, wodę, oliwę i ser.

* Jung und Lecker Winebar, ul. Emilii Plater 14 - za radosne bistro, którego dania czerpią inspirację z przemiany pór roku i pogody za oknem.

* Mamma Marietta, ul. Wołoska 74a - za rodzinną trattorię, w której każde danie jest namiętną tęsknotą za Sycylią.

* Superiore Wine Bar, ul. Piękna 28/34 - za kuchnię wyrastającą z umiłowania dobrego wina i dobrej biesiady.

* Why Thai Food&Wine, ul. Wiejska 13 - za tradycyjną kuchnię tajską w nowoczesnym wydaniu.

zdjęcie i tekst: www.gazeta.warszawa.pl

10/26/2013

Przewodnik warszawski: JUNG & LECKER

Kolejną restauracją nominowaną w tym roku do tytułu KNAJPA ROKU jest Jung & Lecker. A co oznacza sama nazwa restauracji?

Jung & Lecker to młody i pyszny, co od razu polepsza samopoczucie gości. Młoda i pyszna jest także Oliwia Bernady, tutejsza szefowa kuchni. Uśmiechnięta, kontaktowa, w typie czarującej gosposi, komenderuje na zapleczu, by po chwili kręcić się jak fryga między gośćmi, roznosząc dania i wypytując o wrażenia. Oj, a tych jest niemało, właściwie nie do zliczenia, bo karta zmienia się co tydzień.


Oliwia Bernady ma w sobie żyłkę eksperymentatorki. Bawią ją nieoczywiste zestawienia. Do medalionów cielęcych (40 zł) w sosie szałwiowym ordynuje smażone plastry kalarepki. Carpaccio z surowej jagnięciny (29 zł) garniruje płatkami oscypka, podkręconego świeżym rozmarynem. Rozgryzienie zielonej igiełki cudownie wzmacnia i utrwala smak górskiego serka. Podobny zabieg belle cusiniere zastosowała przy malinowym crumble (17 zł). Podaje go z bitą śmietaną, której orzeźwiającą świeżość przedłuża wiórkami świeżo startego imbiru.


Do tych wszystkich kulinarnych cudów obsługa Leckera ze znawstwem dobiera wina ze swej niemieckiej kolekcji.

foto: własność restauracji -fb
tekst: www.gazeta.warszawa.pl


INFO:
Lecker
ul. Emilii Plater 14, Warszawa
 czynne od poniedziałku do soboty
www.jungilecker.pl

10/24/2013

Przewodnik warszawski: WHY THAI

Kolejną nominowaną restauracją do tytułu knajpa roku 2013 jest WHY THAI.


Choć to restauracja azjatycka, nie ma etnicznego wystroju. Są tu za to świetne tapicerowane krzesełka w stylu lat 60. i modny social table.




Why Thai należy do drugiej fali azjatyckiej gastronomii w Warszawie, co wyraża się w dwóch aspektach. Po pierwsze, na szklanych drzwiach wejściowych znajduje się znak z przekreślonymi literami MSG, co oznacza: nie używamy glutaminianu sodu, który w wielu tajskich, wietnamskich czy chińskich knajpach jest przyprawą obowiązkową, tyle że słabo tolerowaną przez europejskie żołądki. Po drugie, wnętrze całkowicie pozbawiono aspektów etnicznych. Wygląda po europejsku, ze świetnymi tapicerowanymi krzesełkami w stylu lat 60. i modnym social table. Nowoczesna stalowa kuchnia jest przeszklona, ze sprawną wentylacją, a karta - wykwintnie skromna.


W kuchni rządzą prawdziwi tajscy kucharze i przygotowują rzeczy niebywałe, jak banalne chipsy krewetkowe (12 zł), które zamieniają się w niebiańskie opłatki wypełnione domowym sosem orzechowym, kruche jak chałwa kawałki grillowanych kalmarów z sosem ze świeżego mango (18 zł), smażone sajgonki w wersjach wegetariańskiej (15 zł), drobiowej (17 zł) lub krewetkowej (19 zł), lekkie jak puch sajgonki w niesmażonym papierze ryżowym (14-18 zł). A może skusicie się na satay, czyli szaszłyszki z grilla w marynacie orzechowej ułożone z mięsa kurczaka (16 zł) lub wołowiny (19 zł)?


Gwiazdą jest nieśmiertelny pad thai, czyli smażony w woku ryżowy makaron z warzywami, tofu i kurczakiem (37 zł) lub krewetkami (39 zł).  Bezapelacyjnie musicie spróbować też grillowanej i pokrojonej w plastry polędwicy wołowej (49 zł). Smak wzniosły, konsystencja pasztetu z foie gras, soczystość granatu. Również pozornie banalny kurczak z woka z orzechami nerkowca (36 zł) prowadzi prostą drogą do małego orgazmu i utraty przytomności.

INFO:
Why Thai
 ul. Wiejska 13
godziny otwarcia: 
Pon - Czw.: 12:00 - 23:00
Pt. - Sob.: 12:00 - 00:00
Niedz.: 12:00 - 23:00

zdjęcia: własność restauracji
tekst: www.warszawa.gazeta.pl

10/15/2013

Sztuki&Sztuczki

Nie tylko dla sztukmistrzów. W ostatni weekend przy ul. Szpitalnej otworzył się nowy klub, bar, placówka kulturalno-rozrywkowa, Sztuki&Sztuczki.

To będzie dobra kryjówka na nadchodzące jesień i zimę. Miejsce surowe w klimacie, ale przytulne, przestrzenne, ale pełne zakamarków, otwarte na muzykę popularną, ale nie stroniące od brzmień nowoczesnych, awangardowych, podziemnych. Kiedyś znajdowały się tu magazyny wedlowskiej fabryki czekolady, dziś pomieszczenia w kamienicy wynajmują agencje reklamowe, galerie, designerskie sklepy Red Onion oraz Pies czy Suka.


Sztuczki Sztuczki wydają się z pozoru lokalem niewielkim. Póki nie zejdziemy na dół do restauracji i patio lub nie usiądziemy latem w ogródku przed wejściem. Wtedy tej przestrzeni jest znacznie więcej.  Menu jest bardzo ciekawe i nietypowe, przez co wybór w cale nie jest łatwy. Tatar z melonów z sorbetem z wędzonego łososia czy kurki z płonącym parmezanem? Wśród dań głównych znajdziemy m.in. sandacza na zielonym ragout z jajkiem poche i sosem beurre blanc czy pierś kaczki na puree truflowym.


INFO:
Warszawa, ul. Szpitalna 6 i 8a
godziny otwarcia:
Pon - Śr: 12:00 - 23:00
Czw. - Pt.: 12:00 - 01:00
Sob.: 18:00 - 01:00
Niedz.: 18:00 - 00:00


foto: własność restauracji

9/16/2013

Przewodnik warszawski: Przychodnia Bar

W ostatnią sobotę sierpnia  przy Jasnej otworzyło się nowe miejsce – Przychodnia Bar. Wnętrze lokalu bogato zaopatrzone w sprzęty medyczne przypomina PRLowską przychodnię. Właścicielem nowego baru jest aktor, Leszek Stanek, który ma już pewne doświadczenia na gastronomicznym polu. Do 2012 współtworzył Flow Coffee Lunch & Cocktail bar na rogu ulic Chmielnej i Nowy Świat. Karta nowego lokalu jest krótka i ma się często zmieniać. Znajdziemy w niej m.in. klopsiki z białej kiełbasy z domowym makaronem, kaszotto z kurkami, dorsza z kurkami i marynowaną cukinią, wołowinę duszoną w czerwonym winie czy racuchy z jabłkami.








Adres: ul. Jasna 22, Warszawa

Telefon: 22 827 83 56

Strona internetowa: Facebook

Godziny otwarcia: codziennie 12:00-24:00

Rodzaj kuchni: polska, międzynarodowa

Średnie ceny:  20-30 zł

Dzielnica: Śródmieście

tekst: www.warsawfoodie.pl
foto: własność lokalu - fb

8/13/2013

Przewodnik warszawski: Instalacje Art Bistro

Choć Instalacje Art Bistro czynne jest dopiero od końca czerwca, już stało się niezmiernie popularne. Do tego stopnia, że nie do końca polecamy wybrać się tu podczas weekendu, bo są wtedy straszne tłumy. Skąd ten sukces? Na pewno wpływ ma na to pogoda. Instalacje to bistro w pawilonie z metalową konstrukcją, z dachem z materiału. Przypomina wielki namiot rozbity  w Parku Ujazdowskim. W słoneczne dni uwielbiamy przecież jeść na świeżym powietrzu, w otoczeniu zieleni i z daleka od miejskiego hałasu.


Tutaj nie trzeba nawet siedzieć przy stoliku, można wybrać opcję piknikowania  - koce czekają na chętnych w barze. Są też hamaki, a wiadomo, że taki relaks lubią nie tylko dzieci.Instalacje to też świetny cel rowerowej wyprawy. W weekendowe wieczory bistro zamienia się w klub, często z muzyką na żywo. Można tu wtedy bawić się do 5 rano, w tygodniu (oprócz poniedziałku, gdy jest zamknięte) zaś do 23. Codziennie od 11.
A co można tutaj zjeść? Właściwie wszystko, na co przyjdzie nam ochota na pikniku. Nie są to dania wyrafinowane, raczej proste, szybkie, domowe. Menu wypisywane jest na tablicach i bardzo często się zmienia. Są jednak stałe punkty m.in. kanapki z pieczywem z świetnej piekarni Chleb Sklep, kilka rodzajów hummusu z I love hummus (znany z Targów Śniadaniowych czy Le Targu), lody Lodove a także domowa granola czy francuskie tosty na śniadanie. Zawsze są też burgery, również w wersji wegetariańskiej.

Na lunch (w cenie 20 zł) jest codziennie coś innego - najczęściej warzywna zupa krem, lekkie drugie danie i lemoniada. Bardzo często pojawia się też chłodnik z dużą ilością rzodkiewki. W Instalacjach kuszą również ciasta -nigdy nie pochodzą z cukierni czy masowej produkcji. Pieką je po prostu przyjaciółki właścicielek. Można spróbować czasami brownie, innym razem bezy, albo ciasta marchewkowego. Prawie zawsze są ciastka owsiane.

Czy te wszystkie smakołyki znikną jesienią? Otóż nie. Kawiarnia plenerowa to tylko letni, tymczasowy projekt, ale już pod koniec sierpnia Instalacje Art Bistro przenoszą się do Centrum Sztuki Współczesnej. Ich wnętrze będzie minimalistyczne, nowoczesne, odwołujące się do nazwy "Instalacje" - wykorzystano m.in. zwykłe, murarskie rusztowania i marmurowe blaty. Właśnie trwają pracę nad menu do tego lokalu.  Zmieni się, ale kierunek pozostanie ten sam - lekko, naturalnie, sezonowo.

Tekst: www.luxlux.pl

zdjęcia: internet

7/19/2013

Warto się wybrać: Targi Książki Kulinarnej


Znany kucharz czy kucharka bez książki? To już chyba nie możliwe. Książki piszą nawet celebryci, którzy zawodowo nie mają  nic wspólnego z kuchnią. W Warszawie już niebawem odbędą się Pierwsze Targi Książki Kulinarnej.

Targi potrwają trzy dni - od 19 do 21 lipca. W restauracji Qchnia Artystyczna i na dziedzińcu Centrum Sztuki Współczesnej zbiorą się wydawcy (ponad dwudziestu) książek o jedzeniu i gotowaniu. Na pomysł takich Targów wpadłaMarta Gessler, restauratorka, ale także autorka książek i felietonów. Będzie można kupić i pooglądać książki Nigelli Lawson, Jamiego Oliviera, Julie Child, siostry Anastazji, a także spotkać się z redaktorami magazynów Kukbuk, MagazynSmak czy Food Service.
Jednak Targi to nie tylko sprzedawanie książek, przewidziano i inne atrakcje, np. warsztaty z Martą Gessler, ekologiczno-kulinarne zajęcia dla dzieci, będzie też można bliżej poznać kuchnię japońską i nowozelandzką.
Targi Książki Kulinarnej będą czynne od 10:00 do 20:00, wstęp bezpłatny. To część programu Zielonego Jazdowa, letniego projektu Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

7/01/2013

Przewodnik warszawski: Kawiarnie i restauracje w parkach i przy skwerach

Gdy spędzamy lato w mieście, szukamy takich miejsc. Możemy się tam poczuć, choć trochę jak na wakacjach. Beztroski klimat, mnóstwo zieleni, szum drzew...i jeszcze coś pysznego do jedzenia. Zapraszamy do naszego, tym razem, zielonego przewodnika.

Misianka cukiernia/kawiarnia w Parku Skaryszewskim

Niedawno jej wnętrze zostało odświeżone. To jeden z najstarszych warszawskich lokali parkowych. Misia Zielińska, właścicielka Misianki otworzyła ją już ponad dziesięć lat temu. – Wróciłam z Australii i chciałam mieć kawiarnię w parku. Choć w Polsce jest inny klimat, wiedziałam, że Polacy też coraz chętniej będą spędzać czas na świeżym powietrzu – wspomina Misia Zielińska.
Nie pomyliła się, w weekendy w Misiance są tłumy. Cukiernia słynie ze swoich słodkości. W tym roku stawia przede wszystkim na ciasta z owocami, wśród nowości znalazła się też baba z musu czekoladowego i beziki. Gdy spacer po parku Skaryszewskim przedłuży się, w Misiance zjemy coś lekkiego – chłodnik i przygotowywane na miejscu pierogi (także w wersji dla dzieci z indykiem), a do domu kupimy chleb wieloziarnisty.
To także bardzo przyjazne miejsce dla osób spacerujących z psami. – Zawsze czeka miska z wodą, kochamy czworonożnych gości- podkreśla Misia.


Kolonia klubokawiarnia w Parku Wielkopolskim

Dom nad morzem? Skandynawskie klimaty? Takie skojarzenia budzi drewniany budynek, w którym mieści się Kolonia. Otaczają go piękne, stare drzewa. To idealne miejsce żeby odciąć się od warszawskiego zgiełku i poczytać książkę, choć w ogródku Kolonii często jest gwarnie.
Dzieci uwielbiają bawić się tu w piasku. Kolonia to bardzo popularne miejsce na dziecięce urodziny, dlatego często w weekendy nie jest czynna przez cały dzień.
W tygodniu można zjeść spokojne śniadanie już od 8:30. Zawsze są pyszne kanapki, z pieczywa wypiekanego na miejscu, a na lunch domowe pierogi, warzywne zupy-kremy (pyszny brokułowy) oraz sałatki. Deser? ciasta i fantastyczne lody na patyku Lodove.


Nabo restauracja/kawiarnia skandynawska przy skwerze Starszych Panów

Leżaki w ogródku Nabo czekają już od rana, ale równie przyjemnie zajrzeć tu wieczorem. Zawsze jest miła, sąsiedzka atmosfera, choć czasami trudno tu o wolny stolik na kolację.
Nabo szczyci się tytułem Knajpy Roku 2012 przyznawanego przez stołeczną „Gazetę Wyborczą”. Szefem kuchni jest tutaj Krzysztof Lech, który wraz z właścicielami tworzy potrawy skandynawskie i autorskie. Spróbujemy tu np. duńskich klopsików rybnych. Zresztą menu w Nabo jest sezonowe i w dużej mierze oparte właśnie na rybach, króluje łosoś, śledź, makrela.
Do południa serwowane jest specjalne menu śniadaniowe. Pyszne są naleśniki gryczane w wersji na słodko lub słono.


Cafe Iluzja przy skwerze Antoniego Słonimskiego

Kino, zieleń, piękna architektura...tutaj naprawdę jest wakacyjnie. Ogródek Iluzji z leżakami tętni życiem zwłaszcza wieczorem w blasku neonu. Napijemy się tutaj piwa z AleBrowaru, cydru czy wina a także zjemy coś lekkiego – sałatki, tarty, chłodnik.
Zawsze jest i coś słodkiego. Więcej o Cafe Iluzja TUTAJ.


Zielnik Cafe z ogródkiem w Parku Dreszera

To jeden z najelegantszych ogródków, stoliki ukryte są pod daszkiem z białego płótna, w cieniu starych drzew. Może trochę mało tu luzu i wakacyjnego, beztroskiego nastroju, ale to miejsce sprawdzi się na elegancką kolacje.
W ogródku Zielnika zjemy przede wszystkim dania z grilla. Od menadżerki dowiedzieliśmy się, że w tym roku największą popularnością cieszą się steki. Kobiety częściej wybierają jednak nową wersję sałaty z ciecierzycą. W Zielniku kuszą desery ze Starego Domu. Tegoroczna nowość to tort nugatowy z pastą orzechową i likierem kawowym.


Quchnia Artystyczna przy Parku Agrykola i Łazienkach Królewskich

Czy ktoś zna piękniejszy taras w Warszawie? Dobrze się tu odpoczywa i rozmawia z przyjaciółmi. Lekka, autorska kuchnia Marty Gessler ma swoich wiernych fanów. Podobnie jak jej pomysły na dekoracje w restauracji.
Top deser w QA to kruche ciasto ze śliwkę, karmelem i migdałami podawane z lodami waniliowymi. Menu jest sezonowe i często się zmienia, ale w letnie wieczory możemy liczyć na pyszne sałaty, placuszki z cukini czy placki ziemniaczane.
W każdy weekend w Quchni Artystycznej można też zostawić przepis na swoje ulubione  danie. Gdy zostanie wybrany, już w kolejną sobotę spróbujemy swojej potrawy w wykonaniu profesjonalnych kucharzy.
Tekst: www.luxlux.pl
zdjęcia: internet

4/08/2013

Przewodnik warszawski: Marrakesh Cafe


Kolejne miejsce, gdzie bywać będą głównie weganie, wegetarianie oraz miłośnicy nowych smaków znudzeni sztampowym menu. Marrakesh Café to miejsce, za które odpowiedzialna jest m.in. Malka Kafka, znana też z prowadzenia innej bliskowschodniej knajpki w Warszawie, a mianowicie izraelskiego Tel-Avivu. Tym razem próbuje przekonać warszawiaków do marokańskich smaków.

Stołując się tutaj będziecie mieć gwarancję, że jecie zdrowo. Dobrym rozwiązaniem jest oznaczenie potraw w menu (łącznie z pieczywem): dzięki temu wiadomo, które z nich są bezglutenowe, bezmleczne wegańskie czy wegetariańskie.

W orientalnie urządzonym wnętrzu (zobacz też: piękne inspiracje: w stylu marokańskim) od razu w oczy rzuca się bufet pełen różności. Można sobie dowolnie skomponować śniadanie lub lunch. Spróbować trzeba specjałów kuchni marokańskiej, m.in. humusu, falafela, tadżinu, kompozycji past, warzyw i sałatek oraz mocnej zielonej herbaty z dodatkiem mięty.

Tekst: www.luxlux.pl
Zdjęcia: Marrakesh Café





3/26/2013

Przewodnik warszawski : Mąka i woda


Główną atrakcją i jednocześnie narzędziem pracy jest masywny, 2-5 tonowy, ceglany piec opalany drewnem przeznaczony do wypiekania neapolitańskiej pizzy. Do Mąki i Wody przybył specjalnie z Włoch, podobnie jak produkty, które tutejszy szef kuchni wykorzystuje do przygotowywania oryginalnych potraw. Jest więc mąka Caputo z Neapolu, mozzarella di bufala z Kampanii czy pomidory z San Marzano.


To właśnie oryginalne składniki i receptury w połączeniu z lokalnymi produktami sezonowymi mają być gwarantem tradycyjnych smaków rodem z Italii. Menu jest standardowo skonstruowane: przystawki, sałatki, makarony, pizze (z sosem pomidorowym i bez) oraz desery. Już z samej lektury dań można podłapać kilka zwrotów z języka włoskiego.


Kilka przykładowych propozycji to m.in. bruschetta, focaccia, pasta bigoli (pancetta, fasola boriotti, pomidory san marzano, chilli) albo10 rodzajów pizz z różnymi dodatkami (ricotta, mortadella, anchois, pecorino romano, prosciutto cotto).

Tekst: www.luxlux.pl
zdjęcia: własność restauracji

1/08/2013

Pączki od Bliklego!


Z ciastek Warszawiacy przez lata najbardziej cenili sobie wyroby Bliklego. Firma Blikle ma przedwojenną tradycję, po wojnie jako niemal jedyna zachowała wysoką jakość, a jej wyroby cukiernicze były istną pociechą dla warszawskich żołądków. Warto więc i dziś odwiedzić legendarną Kawiarnię Bliklego na Nowym Świecie i uraczyć się pączkami nadziewanymi konfiturą z dzikiej róży. Filia kawiarni znajduje się na pl. Wilsona, a ciastkarni Bliklego jest w Warszawie jeszcze kilka.


My odwiedziliśmy punkt na Nowym Świecie. Była to krótka wizyta w kawiarni z tradycjami. Bardzo pozytywne wrażenie zrobiło na nas wnętrze, które zostało bardzo ładnie odrestaurowane. Pomimo zachwytów nad ich tradycyjnymi pączkami, nie jesteśmy w stanie podzielić tego entuzjazmu, to samo niestety dotyczy kawy.

Ale jako rodowita warszawianka musiałam choć raz zobaczyć to wszystko na własne oczy. Byłam, zobaczyłam, opinię sobie wyrobiłam i doszłam też do wniosku, że jak pączki to tylko w Tłusty Czwartek!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...