5/06/2013
Przewodnik warszawski: Me gusta cafe
Etykiety:
przewodnik warszawski,
ursynów,
warszawa
W Warszawie jest coraz więcej kawiarni z dobrym pieczywem, w których miło zacząć dzień od śniadania. Me Gusta Cafe na Kabatach można do nich zaliczyć. Spędziłam tam sobotni poranek. Wszystkie stoliki były zajęte i mimo, że nie było słonecznie znaleźli się też chętni, by wypić kawę na zewnątrz.
Pewnie z tego powodu, przyszło nam dość długo czekać na zamówienie. Obsługa tej małej kawiarni nie jest liczna, ale bardzo sympatyczna. Stoliki sprzątane są natychmiast, a krzesła i fotele zmieniają konfiguracje według potrzeb.
Jakim menu przyciąga Me Gusta Cafe? Przede wszystkim śniadaniowym – są kanapki z wypiekanego na miejscu pieczywa (także w wersji na ciepło), sałatki oraz gotowe zestawy, np. Fitness – jogurt naturalny, owoce, musli i świeżo wyciskany sok. Ja zdecydowałam się na koktajl musli (9,9 zł) na bazie jogurtu z musli, miodem i bananem.
W Me Gusta Cafe można także zjeść coś słodkiego, np. domowe ciasto lub deser lodowy. Do picia jest smaczna kawa, dość duży wybór sypanych herbat (polecam szczególnie białą z dodatkiem róży), herbaty w saszetkach, a także czekolada.
Do tej kawiarni lubią przychodzić rodziny z dziećmi. Choć lokal jest mały, znalazło się w nim miejsce na stolik i kredki. Dla tych, którzy wolą czytanie, są gazety i kolorowe magazyny. W tygodniu można wybrać się tutaj już od 7:00 rano, w sobotę od 8:00, a w niedzielę od 10:00. Na śniadanie trzeba przeznaczyć ok. 20 zł
Tekst: www.luxlux.pl
Foto: własność kawiarni
5/05/2013
5/04/2013
Belgijskie piwo
Mówi się, że Belgowie mają 360 gatunków piwa, po jednym na każdy dzień roku.
Pięć pozostałych dni zarezerwowano dla tych, których jeszcze nie ma, ale wkrótce zostaną wymyślone. Ale to wszystko i tak nieprawda, bo belgijskich piw jest grubo ponad tysiąc.
Myślę, że piwosze nie idą do raju, tylko prosto do Belgii. Gdzie by im było lepiej? Kraj mały, piwa dużo - czternaście milionów hektolitrów co roku, nic człowieka nie rozprasza, nawet kobiety, bo, niestety, wyjątkowo nieatrakcyjne. Można degustować w spokoju. Klasycznego pilsa. Dwójniaka albo trójniaka od trapistów. Duvela, Lucifera, a nawet Satana. Piwko z wiśni i bananów. Białe, złote, brunatne, czarne, czerwone. I w ogóle.
Poznając belgijskie piwa, zaczynamy od pilsa. Aż 80 proc. miejscowej produkcji to właśnie klasyczne pilsy, piwa dolnej fermentacji ze słynną na całym świecie Stellą Artois (stella to gwiazda - uwarzono ją z okazji Bożego Narodzenia 1926 r.) na czele. Sami Belgowie od Stelli wolą Jupilera. Browary produkujące oba te piwa (Artois Leuven i Piedboef) należą do grupy Interbrew (InBev). Świetne pilsy powstają też w koncernach Alken-Maes i Haacht, poza tym aż 50 gatunków belgijskiego jasnego pełnego to dzieło minibrowarów.
Doświadczonemu piwoszowi Belgia kojarzy się z piwami o większej mocy niż zwykły pils. Ogłoszony w 1919 r. tzw. akt Vandervelde zakazywał sprzedawania w belgijskich barach mocnych alkoholi. Zniknęły brandy, wódki, sznapsy, zostało samo piwo. Spytajcie osób doświadczonych - upijanie się czeroprocentowym browarem trwa długo, jest kosztowne, bo trzeba wypić nieraz i kilkanaście kufli, a poza tym człowiek ciągle lata do toalety (Belgowie mówią, że ludzie, którzy piją słabe piwo, nie lubią piwa, tylko lubią sikać). Prawo zostało szybko nagięte, browary zaczęły dostarczać piw o coraz większej mocy, nierzadko nawet dwunastoprocentowych! Nie wiadomo, do czego by doszło (w Anglii jest np. piwo Baz Super Brew o imponującej mocy 23 proc., a zatem nie ma rzeczy niemożliwych), gdyby nie to, że w 1983 r. akt Vandervelde przestał obowiązywać. Ale mocne piwa zadomowiły się w Belgii i już tu zostały.
PIWA TRAPISTÓW I PIWA ZAKONNE
Trapistom, a właściwie mnichom Zakonu Cystersów Ściślejszej Obserwacji, nie trzeba było niczego nakazywać ani zakazywać. Oni i tak w swoich klasztorach produkowali piwa mocne. Na świecie jest 7 opactw, które na mocy decyzji trybunału w Gandawie mają przywilej warzenia piw "peres trappistes". Sześć z nich znajduje się właśnie w Belgii. Są to: Bieres de Chimay, Brasserie d'Orval, Brasserie de Rochefort, Brouwerij Westmalle, Brouwerij Westvleteren oraz Brouwerij de Achelse Kluis.
Piwa trapistów powstają obowiązkowo w obrębie murów klasztornych według mnisich receptur. Zyski z ich sprzedaży są przeznaczane na podstawowe potrzeby zakonników oraz na renowację ich siedzib, a pozostała część na cele społeczne i dobroczynne. Wszystkie belgijskie piwa trapistów to tzw. ales, piwa górnej fermentacji, zawsze butelkowane (niektóre ponownie fermentują w butelkach - jak szampan). Napisy: Dubbel (dwójniak, 5-8 proc.), Tripel (trójniak, ponad 9 proc.), Quadrupel (czwórniak, nawet ok. 13 proc.) na etykiecie wskazują na moc piwa.
Piw trapistów nie należy mylić z klasztornymi, które nie muszą być wytwarzane w opactwach. Powstają najczęściej w browarach, które wykupiły klasztorne licencje i receptury (bywa, że ów klasztor już nie istnieje), nierzadko opactwo użycza piwu nazwy, nie ma jednak wpływu na produkcję i sprzedaż. Najsłynniejsze jest z pewnością Leffe (koncern InBev), warto polecić też Grimbergen, Tripel Karmeliet, Maredsous, Watou, Saint-Feuillien, Floreffe i Val-Dieu.
I PRAWIE CAŁA RESZTA
Piwa "blonde", wbrew nazwie, nie są przeznaczone dla blondynek, chyba że tych z mocną głową. Mają sporo - około 8 proc. - alkoholu. W tej grupie znawcy polecają Duvela, Delirium Tremens (!), Ciney Blonde i Brigand.
Piwa amber, inaczej zwane belgijskimi ales powstały na początku XX w., kiedy piwowarzy zaczęli dopasowywać smak brytyjskich pale ales do belgijskiego podniebienia. Ambery są - jak nazwa wskazuje - bursztynowe w kolorze i mają karmelowy smak. Absolutnym hitem rynkowym jest Palm serwowany w okrągłych szklankach na niskiej nóżce, tzw. bollekes. Inne, mniej znane, ale równie dobre piwa tej kategorii, to Dikke Mathile, Twels Pilsner Speciaal i Vieux Temps.
Piwa ciemne są mocne, brunatne, intensywnie chmielone. Polecamy XX Bitter z browaru De Ranke's i Hommelbier z browaru Popering. Niektórzy zaliczają do tej kategorii także piwo trapistów z klasztoru Orval.
Piwa szampańskie (Biere de Champagne lub Biere Brut) zostały wymyślone dość niedawno. Przez dłuższy czas dojrzewają w beczkach, potem butelkuje się je i leżakuje według metody szampańskiej. Przykładem może Malheur Biere Brut i DeuS.
Piwa typu Oud Bruin to lambiki flamandzkie o intrygującej miedzianej barwie. Do najlepszych należą Goudenband i Monk's Flemish Sour Red Ale. Oud Bruin warzy się też poza Flandrią, m.in. w Holandii.
W smaku piw czerwonych dominuje suszony chmiel. Produkuje je browar Rodenbach, szczepiąc brzeczkę piwną mieszaniną drożdży i bakterii kwasu mlekowego (identycznych jak jogurtowe). Czerwone piwa dojrzewają w dębowych beczkach, mają ok. 5 proc. alkoholu i głęboką, czerwonobrązową barwę. Są orzeźwiające, kwaskowate, o intensywnie owocowym smaku.
Niefiltrowane białe piwa pszeniczne typu Witbier (Blanche) tym różnią się od innych, np. niemieckich weizenów, że przyprawia się je kolendrą lub skórką pomarańczową. Klasyczne przykłady to La Binchoise Blanche, Hoegaarden, Brugse Witte und Steendonk.
Piwa sezonowe są lekkie, krótko leżakowane, jasne w kolorze. Mają delikatny posmak karmelu i zawierają nie więcej niż 5 proc. alkoholu. Produkuje się je w Walonii w okolicy miasta Tournai.
Dwójniaki, trójniaki i czwórniaki to określenia, które pojawiają się nie tylko na piwach trapistów. Dubbel (Double) powstaje w wyniku podwójnej fermentacji, jest ciemny, ma korzenny smak. Do najlepszych należą Enghien i Grimbergen Double. Tripel (Triple) bywa jasny (blond) lub ciemny, zawsze jest mocny i ma intensywny smak. Fermentuje dzięki drożdżom odpornym na działanie alkoholu. W czołówce tripli są Sint-Iedesbald i Brugse Tripel.
Ekstramocny, ciemny Quadrupel - powiedzmy Bush ambrée, Rochefort 10, Westmalle 12 - jest dla supermenów. Zgodnie z nazwą.
To musisz wiedzieć
Większość "specjalnych" piw belgijskich jest rozlewana u producenta, ale przez 1-3 lata dojrzewa jeszcze w butelce. Jeśli kupujesz piwo z zamiarem starzenia, musisz zapewnić mu stałą temperaturę 4-10 stopni.
Butelki piw belgijskich są najczęściej brązowe lub zielone, co pozwala uniknąć negatywnego wpływu światła.
Piwo zamykane jest korkiem lub kapslem, czasami i jednym, i drugim.
Belgijskie piwa sprzedaje się w butelkach o pojemności: 250 ml, 330 ml, 375 ml (m.in. słynny lambic), 750 ml oraz wielokrotności 750 ml. Te ostatnie (magnum, jeroboam etc.) rzadko pojawiają się w "normalnych" sklepach.
Zgodnie z panującym w Belgii obyczajem 750-ml butelki piwa nie wypada zamówić tylko dla siebie, jeśli przy stole siedzą jeszcze inne osoby.
Generalnie każdy gatunek piwa ma własne szkło. Szklanki różnią się kształtem, pojemnością i, oczywiście, firmowym nadrukiem. W szanującym się barze nikt nie poda ci zamówionego piwa w szklance z logo innej firmy.
Gdy zamawiasz "demi" (połówkę), dostajesz albo szklankę o poj. 500 ml nalaną "z kija", albo dwie butelki po 250 ml. To miara belgijska, bo np. już we Francji "demi" oznacza jedną szklankę o poj. 250 ml.
To nie ma być wyczerpujący podręcznik do belgijskiego piwa (ale patrz dalej czytać o sugestie), a wprowadzenie, aby po raz pierwszy gościem w Belgii rozpoczął się najbardziej na świecie wspaniałej kultury piwnej. Beermad nie rości żadnych wielką wiedzę na ten temat, po prostu miłość, Belgii i jego piwa i chęć wprowadzenia innych do przyjemności tego wspaniałego kraju.
Odnośnie języka
Belgia ma trzy oficjalne języki, flamandzki (prawie, ale nie całkiem, identyczny jak niderlandzki) używany przez 70% ludności, po francusku mówi ok 25% ludności, a po niemiecku ok 5%. Belgowie wydają się być bardzo szowinistyczny odnośnie swojego języka. Używanie go w nie właściwy sposób często odbierane jest jako bardzo obraźliwe. Na szczęście językowy podział jest, z wyjątkiem stolicy, dość wyraźnie określony; we Flandrii
Flamandowie (tak jak ich holenderscy kuzyni) wydają się być mistrzami lingwistyki. Bardzo wysoki procent z nich mówi po angielsku, a wielu z nich mówi dodatkowo po francusku lub niemiecku. Walonowie natomiast często są jednojęzyczni.
Tak jak nigdzie indziej w Europie wysiłek starań mówienia regionalnym językiem jest zawsze mile widziany.
Pięć pozostałych dni zarezerwowano dla tych, których jeszcze nie ma, ale wkrótce zostaną wymyślone. Ale to wszystko i tak nieprawda, bo belgijskich piw jest grubo ponad tysiąc.
Myślę, że piwosze nie idą do raju, tylko prosto do Belgii. Gdzie by im było lepiej? Kraj mały, piwa dużo - czternaście milionów hektolitrów co roku, nic człowieka nie rozprasza, nawet kobiety, bo, niestety, wyjątkowo nieatrakcyjne. Można degustować w spokoju. Klasycznego pilsa. Dwójniaka albo trójniaka od trapistów. Duvela, Lucifera, a nawet Satana. Piwko z wiśni i bananów. Białe, złote, brunatne, czarne, czerwone. I w ogóle.
Poznając belgijskie piwa, zaczynamy od pilsa. Aż 80 proc. miejscowej produkcji to właśnie klasyczne pilsy, piwa dolnej fermentacji ze słynną na całym świecie Stellą Artois (stella to gwiazda - uwarzono ją z okazji Bożego Narodzenia 1926 r.) na czele. Sami Belgowie od Stelli wolą Jupilera. Browary produkujące oba te piwa (Artois Leuven i Piedboef) należą do grupy Interbrew (InBev). Świetne pilsy powstają też w koncernach Alken-Maes i Haacht, poza tym aż 50 gatunków belgijskiego jasnego pełnego to dzieło minibrowarów.
PIWA TRAPISTÓW I PIWA ZAKONNE
Trapistom, a właściwie mnichom Zakonu Cystersów Ściślejszej Obserwacji, nie trzeba było niczego nakazywać ani zakazywać. Oni i tak w swoich klasztorach produkowali piwa mocne. Na świecie jest 7 opactw, które na mocy decyzji trybunału w Gandawie mają przywilej warzenia piw "peres trappistes". Sześć z nich znajduje się właśnie w Belgii. Są to: Bieres de Chimay, Brasserie d'Orval, Brasserie de Rochefort, Brouwerij Westmalle, Brouwerij Westvleteren oraz Brouwerij de Achelse Kluis.
Piwa trapistów powstają obowiązkowo w obrębie murów klasztornych według mnisich receptur. Zyski z ich sprzedaży są przeznaczane na podstawowe potrzeby zakonników oraz na renowację ich siedzib, a pozostała część na cele społeczne i dobroczynne. Wszystkie belgijskie piwa trapistów to tzw. ales, piwa górnej fermentacji, zawsze butelkowane (niektóre ponownie fermentują w butelkach - jak szampan). Napisy: Dubbel (dwójniak, 5-8 proc.), Tripel (trójniak, ponad 9 proc.), Quadrupel (czwórniak, nawet ok. 13 proc.) na etykiecie wskazują na moc piwa.
Piw trapistów nie należy mylić z klasztornymi, które nie muszą być wytwarzane w opactwach. Powstają najczęściej w browarach, które wykupiły klasztorne licencje i receptury (bywa, że ów klasztor już nie istnieje), nierzadko opactwo użycza piwu nazwy, nie ma jednak wpływu na produkcję i sprzedaż. Najsłynniejsze jest z pewnością Leffe (koncern InBev), warto polecić też Grimbergen, Tripel Karmeliet, Maredsous, Watou, Saint-Feuillien, Floreffe i Val-Dieu.
PIWA "SPONTANICZNE"
Fermentacja spontaniczna to dość ciekawy miejscowy wynalazek. Odkryte kadzie z gorącą brzeczką piwną powoli stygną przy otwartych oknach fermentowni. Na powierzchni brzeczki osadzają się tzw. rodzime drożdże (odmiana występująca wyłącznie w okolicach Brukseli - szczepy Brettanomyces bruxellensis i Brettanomyces lambicus) i inne mikroorganizmy, powodując, że gdy wszystko ostygnie, zaczyna fermentować samo, bez szczepienia dodatkowymi drożdżami. Fermentacja spontaniczna trwa od paru miesięcy do roku.
Tak powstają świetne piwa nazywane w Belgii lambic. Orzeźwiające, kwaskowate, często musujące. Lambiców jest wiele, ale największy rarytas pochodzi z doliny rzeki Senne. Nie bywa butelkowany, można go wypić tylko w miejscu produkcji i kilku cafés w stolicy.
Lambikiem jest też ulubione przez kobiety Geuze (lub Gueuze). To tzw. brukselski szampan, piwo butelkowane, kiedy jest młodziutkie i nie do końca sfermentowane. Druga fermentacja odbywa się w butelce. W prawie identyczny sposób powstaje owocowy Kriek. Różnica jest tylko taka, że do młodego lambica przed wlanem do butelki dodaje się owoce (w przypadku Krieka są to wiśnie) lub koncentrat owocowy. Są też piwa malinowe (Framboise lub Frambozen), brzoskwiniowe (Peche), z czarnej porzeczki (Cassis) i wiele innych.
Ulubionym lambikiem mieszkańców Brukseli jest czerwone, słodko-korzenne Faro. Powstaje jak "szampańskie" Geuze, z tym że przed drugą fermentacją jest dosładzane cukrem kandyzowanym i przyprawiane pieprzem, skórką pomarańczową i kolendrą. Warto też spróbować Drie Fonteinen, Hansens, Lindemans i Timmermans et De Troch.
I PRAWIE CAŁA RESZTA
Piwa "blonde", wbrew nazwie, nie są przeznaczone dla blondynek, chyba że tych z mocną głową. Mają sporo - około 8 proc. - alkoholu. W tej grupie znawcy polecają Duvela, Delirium Tremens (!), Ciney Blonde i Brigand.
Piwa amber, inaczej zwane belgijskimi ales powstały na początku XX w., kiedy piwowarzy zaczęli dopasowywać smak brytyjskich pale ales do belgijskiego podniebienia. Ambery są - jak nazwa wskazuje - bursztynowe w kolorze i mają karmelowy smak. Absolutnym hitem rynkowym jest Palm serwowany w okrągłych szklankach na niskiej nóżce, tzw. bollekes. Inne, mniej znane, ale równie dobre piwa tej kategorii, to Dikke Mathile, Twels Pilsner Speciaal i Vieux Temps.
Piwa ciemne są mocne, brunatne, intensywnie chmielone. Polecamy XX Bitter z browaru De Ranke's i Hommelbier z browaru Popering. Niektórzy zaliczają do tej kategorii także piwo trapistów z klasztoru Orval.
Piwa szampańskie (Biere de Champagne lub Biere Brut) zostały wymyślone dość niedawno. Przez dłuższy czas dojrzewają w beczkach, potem butelkuje się je i leżakuje według metody szampańskiej. Przykładem może Malheur Biere Brut i DeuS.
Piwa typu Oud Bruin to lambiki flamandzkie o intrygującej miedzianej barwie. Do najlepszych należą Goudenband i Monk's Flemish Sour Red Ale. Oud Bruin warzy się też poza Flandrią, m.in. w Holandii.
W smaku piw czerwonych dominuje suszony chmiel. Produkuje je browar Rodenbach, szczepiąc brzeczkę piwną mieszaniną drożdży i bakterii kwasu mlekowego (identycznych jak jogurtowe). Czerwone piwa dojrzewają w dębowych beczkach, mają ok. 5 proc. alkoholu i głęboką, czerwonobrązową barwę. Są orzeźwiające, kwaskowate, o intensywnie owocowym smaku.
Niefiltrowane białe piwa pszeniczne typu Witbier (Blanche) tym różnią się od innych, np. niemieckich weizenów, że przyprawia się je kolendrą lub skórką pomarańczową. Klasyczne przykłady to La Binchoise Blanche, Hoegaarden, Brugse Witte und Steendonk.
Piwa sezonowe są lekkie, krótko leżakowane, jasne w kolorze. Mają delikatny posmak karmelu i zawierają nie więcej niż 5 proc. alkoholu. Produkuje się je w Walonii w okolicy miasta Tournai.
Ekstramocny, ciemny Quadrupel - powiedzmy Bush ambrée, Rochefort 10, Westmalle 12 - jest dla supermenów. Zgodnie z nazwą.
To musisz wiedzieć
Większość "specjalnych" piw belgijskich jest rozlewana u producenta, ale przez 1-3 lata dojrzewa jeszcze w butelce. Jeśli kupujesz piwo z zamiarem starzenia, musisz zapewnić mu stałą temperaturę 4-10 stopni.
Butelki piw belgijskich są najczęściej brązowe lub zielone, co pozwala uniknąć negatywnego wpływu światła.
Piwo zamykane jest korkiem lub kapslem, czasami i jednym, i drugim.
Belgijskie piwa sprzedaje się w butelkach o pojemności: 250 ml, 330 ml, 375 ml (m.in. słynny lambic), 750 ml oraz wielokrotności 750 ml. Te ostatnie (magnum, jeroboam etc.) rzadko pojawiają się w "normalnych" sklepach.
Generalnie każdy gatunek piwa ma własne szkło. Szklanki różnią się kształtem, pojemnością i, oczywiście, firmowym nadrukiem. W szanującym się barze nikt nie poda ci zamówionego piwa w szklance z logo innej firmy.
Gdy zamawiasz "demi" (połówkę), dostajesz albo szklankę o poj. 500 ml nalaną "z kija", albo dwie butelki po 250 ml. To miara belgijska, bo np. już we Francji "demi" oznacza jedną szklankę o poj. 250 ml.
To nie ma być wyczerpujący podręcznik do belgijskiego piwa (ale patrz dalej czytać o sugestie), a wprowadzenie, aby po raz pierwszy gościem w Belgii rozpoczął się najbardziej na świecie wspaniałej kultury piwnej. Beermad nie rości żadnych wielką wiedzę na ten temat, po prostu miłość, Belgii i jego piwa i chęć wprowadzenia innych do przyjemności tego wspaniałego kraju.
Odnośnie języka
Belgia ma trzy oficjalne języki, flamandzki (prawie, ale nie całkiem, identyczny jak niderlandzki) używany przez 70% ludności, po francusku mówi ok 25% ludności, a po niemiecku ok 5%. Belgowie wydają się być bardzo szowinistyczny odnośnie swojego języka. Używanie go w nie właściwy sposób często odbierane jest jako bardzo obraźliwe. Na szczęście językowy podział jest, z wyjątkiem stolicy, dość wyraźnie określony; we Flandrii
(na północy) dominuje
flamandzki, francuski w Wallonii (na południu) i niemiecki w pobliżu granicy z Niemcami. Bruksela jest oficjalnie dwujęzycznym miastem, ale mimo że otacza ją Flamandia i jest geograficznie flamandzka, większość jej mieszkańców (około 80%) mówi po francusku.
Flamandowie (tak jak ich holenderscy kuzyni) wydają się być mistrzami lingwistyki. Bardzo wysoki procent z nich mówi po angielsku, a wielu z nich mówi dodatkowo po francusku lub niemiecku. Walonowie natomiast często są jednojęzyczni.
Tak jak nigdzie indziej w Europie wysiłek starań mówienia regionalnym językiem jest zawsze mile widziany.
5/03/2013
4/29/2013
Przewodnik Warszawski: ILUZJA
Etykiety:
mokotów,
przewodnik warszawski,
warszawa
Cafe Iluzja to kawiarnia w odremontowanym kinie Iluzjon. Zawsze można tu liczyć na dobrą kawę przed seansem. Arabica (wypalana w palarni w Warszawie) to bardzo mocny atut tego miejsca. Jest także spory wybór herbat, wyciskanych soków i koktajli (warzywnych i owocowych). Zimą było w ofercie (cafe działa od grudnia 2012) grzane wino, teraz ciekawe alkoholowe pozycje to nie pasteryzowane piwa oraz ekologiczne wina.
Do kawy czy herbaty są domowe ciasta i ciasteczka, ale można zjeść coś bardziej sycącego – zupę (bywa krem z marchewki albo pomidorów), kanapkę czy tarte (np. z łososiem i świeżymi pomidorami).
W Cafe Iluzja działa już darmowe Wi-Fi, spokojnie można tu popracować. Nawet na leżaku, bo w słoneczne dni jest ogródek. Cafe Iluzja czynna jest codziennie od 11 do 22. Warto pamiętać o tym miejscu podczas spacerów po Starym Mokotowie albo trochę wcześniej przychodzić do kina.
Tekst: www.luxlux.pl
zdjęcia: internet
Do kawy czy herbaty są domowe ciasta i ciasteczka, ale można zjeść coś bardziej sycącego – zupę (bywa krem z marchewki albo pomidorów), kanapkę czy tarte (np. z łososiem i świeżymi pomidorami).
W Cafe Iluzja działa już darmowe Wi-Fi, spokojnie można tu popracować. Nawet na leżaku, bo w słoneczne dni jest ogródek. Cafe Iluzja czynna jest codziennie od 11 do 22. Warto pamiętać o tym miejscu podczas spacerów po Starym Mokotowie albo trochę wcześniej przychodzić do kina.
Tekst: www.luxlux.pl
zdjęcia: internet
4/28/2013
Chleb z nasion
Jeśli (podobnie jak ja) jesteś wiecznie na diecie i masz wyrzuty sumienia jedząc biały chleb, pokochasz ten przepis! Chleb zrobiony bez mąki, za to z najzdrowszymi orzechami, nasionami i zbożami, które dostarczają mnóstwo błonnika i potrzebnych mikroelementów.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 C. Mieszamy wszystkie suche składniki. Syrop klonowy, masło i wodę mieszamy w kubku. Dodajemy stopniowo do suchych składników mieszając dokładnie. Ciasto powinno być bardzo gęste. Wylewamy masę do formy keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Wyrównujemy wierzch. Odstawiamy na minimum 2 godziny a najlepiej na całą noc. Ciasto jest gotowe, gdy utrzymuje kształt po odsunięciu ścianek foremki.
Pieczemy chleb przez 20 minut na środkowej półce w piekarniku. Następnie wyjmujemy z formy, umieszczamy do góry dnem na kratce i pieczemy przez 30-40 minut. Chleb jest gotowy, gdy popukany od spodu wydaje głuchy dźwięk. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Składniki:
1 szklanka ziaren słonecznika
0,5 szklanki siemienia lnianego
0,5 szklankę orzechów laskowych lub migdałów
1,5 szklanki płatków owsianych górskich,
4 łyżki nasion babki płesznika
1/4 szklanki startej marchwi
1/4 szklanki startej marchwi
1 łyżeczka drobnej soli morskiej
1 łyżka syropu klonowego
3 łyżki masła klarowanego
350 ml wody
Pieczemy chleb przez 20 minut na środkowej półce w piekarniku. Następnie wyjmujemy z formy, umieszczamy do góry dnem na kratce i pieczemy przez 30-40 minut. Chleb jest gotowy, gdy popukany od spodu wydaje głuchy dźwięk. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku.
4/27/2013
Tarta z gruszką i serem brie
Składniki (4 porcje):
Ciasto kruche:
250 g mąki (wg uznania: pszennej, tortowej, razowej w wersji fit)
150 g masła, schłodzonego
1 łyżeczka soli
1 jajko
nadzienie:
120 g sera brie (całe opakowanie)
ciasto kruche: Mąkę przesiewamy na stolnicę lub blat kuchenny usypując wzgórek. Robimy w nim wgłębienie, dodajemy pokrojone w kosteczkę masło, sól oraz wbijamy jajko. Zagarniamy palcami mąkę do środka, rozcierając ją palcami z masłem. Wlewamy 1 łyżkę wody lub mleka i szybko łączymy składniki w kulę. Ciasto jeszcze przez chwilę wyrabiamy, aż będzie gładkie (ciasta kruchego nie należy za długo wygniatać, bardziej łączyć składniki, wówczas będzie idealnie kruche i sypkie). Dzielimy ciasto na dwie części, zawijamy w dwa kawałki przeźroczystej folii i wkładamy do lodówki na godzinę. Do tarty wykorzystamy jedną połówkę kruchego ciasta.
Z lodówki wyjmujemy jedną połówkę ciasta i rozwałkowujemy ją na podsypanej mąką stolnicy na placek o średnicy nieco większej niż średnica formy. Zawijamy ciasto na wałek i tak przenosimy je do formy (jeśli ciasto będzie się rwało, można jego kawałkami wylepić formę). Ciastem wykładamy dno i boki formy. Spód dziurkujemy widelcem, wstawiamy do lodówki na czas nagrzania się piekarnika do 190 stopni.
Formę nakrywamy kawałkiem papieru do pieczenia lub najlepiej folii aluminiowej, tak aby zakrywała również boki tarty. Na wierzch wysypujemy suchą fasolę, ryż lub migdały, rozprowadzając je równomiernie po całej powierzchni tarty. Obciążenie to spowoduje, że spód tarty nie będzie podnosił się podczas pieczenia. Tartę wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 15 minut, następnie usuwamy papier lub folię wraz z obciążeniem i pieczemy przez kolejne 12 - 15 minut na lekko złoty kolor. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy (jeśli spód tarty będzie dobrze ostudzony, nie namoknie od nadzienia podczas pieczenia).
nadzienie: gruszki odsączamy z zalewy, kroimy w mniejsze kawałki i układamy na całej powierzchni ciasta. Ser brie kroimy w mniejsze kawałki i kąłdziemy je tak, żeby częściowo przykrywały gruszki. Dla dodania smaku śmietanę możemy przyprawić odrobiną białego pieprzu i cynamonu. Wylewamy przyprawioną śmietanę na tartę i wstawiamy całość do piekarnika na 10 minut, lub do czasu gdy ser się rozpuści, zalewając tartę. Smacznego!
Gruszki w słodkiej zalewie
Składniki:
gruszki (2 kg)
przyprawy (goździki, laski cynamonu
lub cynamon w proszku)
woda (5 l)
cukier (0,5 kg)
Do tego przepisu potrzebujemy twardych gruszek. Obieramy je ze skórki i kroimy w ósemki lub ćwiartki. Wkładamy do słoików. Jako przyprawy możemy dodać goździki, laskę cynamonu lub po prostu mielony cynamon, dla aromatu.
Przygotowujemy zalewę: do dużego garnka wlewamy wodę, wsypujemy cukier i gotujemy ciągle mieszając łyżką. Jak cukier się rozpuści zdejmujemy zalewę z ognia i zalewamy nią słoiki.
Słoiki zakręcamy i pasteryzujemy w garnku, zalane wodą do 2/3 wysokości przez 15 minut.
4/18/2013
4/13/2013
Ciasto marchewkowe
Składniki:
Polewa:
200 g cukru pudru
100 g serka homogenizowanego
50 g masła
75 g orzechów włoskich
75 g orzechów włoskich
Ciasto:
2 jaja
200 g brązowego cukru
150 ml oleju roślinnego
200 g drobno startej marchewki
50 g wiórków kokosowych
200 g mąki
po 1 łyżeczce: cynamonu, sody, soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
polewa: Mikserem ucieramy serek wraz z masłem. Dodajemy cukier puder, w 3 częściach, cały czas ucierając pomiędzy kolejnymi partiami. Wstawiamy do lodówki, aby polewa lekko stężała.
ciasto: Ubijamy jajka do podwojenia objętości. Dodajemy cukier i dalej ubijamy aż masa będzie gładka i puszysta. Wciąż ubijając na wysokich obrotach, dolewamy ciągłym strumieniem olej.
Do powstałej masy dodajmy marchewkę i wiórki kokosowe i całość delikatnie mieszamy.
Dodajemy przesianą mąkę, cynamon, sodę, proszek do pieczenia i sól, a następnie łączymy wszystkie składniki. Powstałą masę przekładamy do klasycznej tortownicy, wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy przez 1 godzinę, w piekarniku nagrzanym do 180 C.
Wystudzone ciasto smarujemy polewą i dekorujemy orzechami włoskimi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.jpeg)

.jpeg)




