1/04/2015

Prosty i zdrowy - KEKS razowy

Przygotowanie keksu tylko na pozór wydaje się dość skomplikowane. Ta wersja, mimo, że dość nietypowa jest moim ulubionym sposobem na to ciasto. Jest zdrowsza i smaczniejsza, a przy tym dziecinnie prosta w wykonaniu. Uwierzcie, że takiego smaku jeszcze nie próbowaliście!


Składniki:

2 szklanki mąki razowej żytniej
1,5 szklanki płatków owsianych błyskawicznych
3 jajka
100 g masła
0,5 szklanki cukru
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki aromatu waniliowego
0,5 łyżeczki cynamonu
2 łyżki miodu
3 łyżki dżemu wiśniowego
1 szklanka rodzynek
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
100 g drobno połamanej gorzkiej czekolady
150 ml soku pomarańczowego


Do rondelka wlewamy sok pomarańczowy i delikatnie go podgrzewamy. Gdy będzie już gorący zdejmujemy garnek z ognia, dodajemy rodzynki i skórkę pomarańczową. Całość mieszamy i odstawiamy na około 30 minut do nasączenia, raz na jakiś czas mieszając. Po tym czasie dodajemy kolejno dżem , miód, cynamon, aromat i wszystko razem dokładnie mieszamy. Na koniec dodajemy połamaną drobno, gorzką czekoladę.

Piekarnik nagrzewamy do 180 C. Formę "keksówkę" smarujemy tłuszczem i wykładamy papierem do pieczenia. Do dużej miski dodajemy mąkę, płatki owsiane, cukier i proszek do pieczenia.
Jajka roztrzepujemy i mieszamy z roztopionym masłem, po czym wlewamy do nasączonych rodzynek i całość mieszamy. Wszystko dodajemy do miski z suchymi składnikami i delikatnie mieszamy tylko do połączenia się składników.

Tak przygotowaną masę przekładamy do przygotowanej formy i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Ciasto pieczemy przez 40 - 45 minut. Po wyjęciu dokładnie studzimy.




12/26/2014

Świąteczny drink - EGGNOG


Eggnog to świąteczny napój pity w okresie świątecznym w krajach anglosaskich. Składa się z mleka, śmietanki, jajek i alkoholu. Proporcje składników są niezliczone. Tym co nadaje charakteru temu napojowi jest świeżo starta gałka muszkatołowa. Składnik niezbędny. Podkręca smak. Etymologia słowa Eggnog nie jest do końca jasna. Mówi się, że końcówka nazwy (nog) pochodzi od określenia małego drewnianego kubka, który w średniowiecznej Anglii używany był do serwowania alkoholu. Istnieje też druga teoria, która twierdzi że jest to skrót od „egg-and-grog”, nazwy która miała łączyć jajko z alkoholem. Niezależnie od tego skąd wziął się eggnog nie da się zaprzeczyć temu, że jest to wyśmienity, rozgrzewający napój – w sam raz na jesienne i zimowe wieczory. Zatem, do dzieła!


Składniki:


2 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
szczypta soli
1 laska wanilii
4 żółtka 
1 szklanka bourbonu
50 ml jasnego rumu
1 szklanka śmietanki kremówki
świeżo starta gałka muszkatałowa

Do rondelka wlewamy mleko i wsypujemy pół szklanki cukru. Dodajemy rdzeń laski wanilii i podgrzewamy całość do zagotowania. W czasie, kiedy mleko się podgrzewa, miksujemy żółtka na puszystą masę z resztą cukru. Cały czas miksując żółtka, dodajemy do nich szklankę gorącego mleka. Całość przelewamy do reszty mleka i miksujemy podgrzewaać przez 2-3 minuty. Nie doprowadzamy do zagotowania! Masę żółtkowo-mleczną zdejmujemy z ognia i studzimy. Ubijamy śmietanę. Do masy dodajemy rum i bourbon. Mieszamy. Dodajemy ubitą śmietanę i ponownie mieszamy. Przelewamy do szklanek i posypujemy wierzch świeżo startą gałką muszkatołową.

Komu zasmakuje eggnog? 

  • tym, którzy lubią adwocat
  • tym, którzy lubią adwocat, ale uważają, że jest za gęsty/za słodki
  • miłośnikom mleka w tubce :)
  • miłośnikom malibu z mlekiem (to ja!)
  • chcącym spróbować czegoś nowego na Święta
  • dzieciom (najpierw przygotowujemy bazę a potem dodajemy alkohol – można więc młodszym domownikom podać wersję bez procentów).

12/22/2014

Życzenia


Z okazji zbliżającego się Bożego Narodzenia chciałam wszystkim Wam życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT, wypełnionych radością i miłością, niosących spokój i odpoczynek w gronie najbliższych i oczywiście Nowego Roku 2015 spełniającego marzenia, pełnego zdrowia, optymizmu i szczęścia!

NP

12/15/2014

Piernikowe prato biscotti

Ten prosty jak drut przepis pochodzi ze strony KUKBUK. Jednak zmodyfikowałam przepis, zastępując migdałki rodzynkami. Efekt końcowy - BOMBA!



Składniki:

500 g mąki
150 g cukru
5 jajek
2 łyżki przyprawy piernikowej
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej
100 g rodzynek

Mąkę, cukier, przyprawę piernikową oraz 4 jaja zagniatamy ze sobą. Kiedy wyrobimy ciasto, dodajemy rodzynki i skórkę pomarańczową. Formujemy wałki, smarujemy je pozostałym roztrzepanym jajkiem i pieczemy w temperaturze 150 stopni przez mniej więcej 20 minut. Wyjmujemy i kroimy w skośne plastry, po czym podpiekamy jeszcze około 15 minut.

12/12/2014

Ciasto potrójnie czekoladowe

Składniki:

biszkopt:

100 g mąki pszennej
100 g masła
100 g  cukru
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
50 g ciemnej gorzkiej czekolady
2 jajka, oddzielnie żółtka od białek
1 łyżeczka proszku do pieczenia

warstwa z gorzkiej czekolady:

100 g masła
100 g połamanej na kostki pełnej gorzkiej czekolady 
2 łyżeczki żelatyny w proszku
3 duże jajka
1 łyżka kakao
100 g cukru
do rozpuszczenia żelatyny:  40 ml wody 

warstwa czekoladowo-kokosowa:

100 g masła
100 g połamanej na kostki mlecznej czekolady
50 g wiórków kokosowych (opcjonalnie)
2 łyżeczki żelatyny w proszku
3 duże jajka
100 g cukru
do rozpuszczenia żelatyny:  40 ml wody



biszkopt: do tego ciasta będziemy potrzebować tortownicy o wysokości co najmniej 8 cm i średnicy 24 cm lub 27 cm. Dno formy wykładamy papierem do pieczenia, zapinamy obręcz wypuszczając papier na zewnątrz. Piekarnik nagrzewamy do 180 C.

Do garnka wkładamy masło i roztapiamy je na małym ogniu, regularnie mieszając. Dodajemy cukier oraz kawę i całość mieszamy. Odstawiamy z ognia, dodajemy połamaną czekoladę i mieszając doprowadzamy do płynnej konsystencji. Całość studzimy . Dodajemy żółtka i po wymieszaniu, odstawiamy.

Mąkę przesiewamy do miski razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy ją do masy czekoladowej w 3 porcjach, za każdym razem mieszając łyżką, aż do połączenia składników. Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do masy, delikatnie mieszając łyżką.

Masę wykładamy do tortownicy, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 20 minut. Po wyjęciu z piekarnika, odstawiamy do ostygnięcia.

warstwa z gorzkiej czekolady: w garnku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuszczamy masło razem z połamaną na kosteczki czekoladą. Studzimy. Żelatynę rozpuszczamy w 3 łyżkach zimnej wody, odstawiamy.

Żółtka łączymy z kakao, dodajemy do ostudzonej, ale ciepłej czekolady i całość mieszamy. Białka ubijemy mikserem na bardzo sztywną pianę, dodajemy stopniowo cukier i miksujemy przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.

Żelatynę rozpuszczamy podgrzewając ją w rondelku z dodatkiem wody. Studzimy. Ubite białka dodajemy do ostudzonej masy czekoladowej. Następnie dodajemy wystudzoną żelatyną. Masę wykładamy do tortownicy na ostygnięty spód z biszkoptu i wstawiamy do lodówki na około 1-2 godziny aż masa zastygnie.

warstwa czekoladowo-kokosowa: w garnku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuszczamy masło razem z połamaną na kosteczki czekoladą (masa może się rozwarstwiać). Studzimy. Żelatynę rozpuszczamy w 3 łyżkach zimnej wody, odstawiamy. Do ostudzonej, ale lekko ciepłej czekolady dodajemy żółtka i wiórki kokosowe. Całość mieszamy. Mikserem ubijamy białka na bardzo sztywną pianę, dodajemy stopniowo cukier i miksujemy kolejne 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.

Żelatynę rozpuszczamy podgrzewając ją w rondelku z dodatkiem wody. Studzimy. Ubite białka dodajemy do ostudzonej masy czekoladowej. Następnie dodajemy wystudzoną żelatyną. Masę wykładamy do tortownicy na mus z gorzkiej czekolady i wstawiamy do lodówki kilka godzin lub na całą noc.

12/07/2014

Melanzane alla Parmigiana czyli parmigiana z bakłażanem wg Jamie'go Olivera

Przepis ten oryginalnie pochodzi z północy Włoch. Uważam, że to jeden z lepszych pomysłów na zagospodarowanie bakłażana. Wspaniale smakuje jako dodatek do dań zarówno rybnych jak i mięsnych, ale sprawdzi się też jako danie główne, jak u mnie w towarzystwie bagietki.

Składniki:

3 średnie bakłażany
1 cebula
4 cebule dymki
150 g sera mozarella
3 garści startego parmezanu
garść świeżej bazylii
1 kg pomidorów
(lub 2 x po 400 g pomidorów z puszki)
2 garście grzanek
1 łyżeczka suszonego oregano
oliwa z oliwek
ocet winny
sól, pieprz


Bakłażany myjemy, kroimy w plastry grubości około 0,5 cm, układamy na blacie, solimy i odstawiamy na 10 minut, po tym czasie przewracamy na drugą stronę i całą czynność powtarzamy. Po tym czasie nadmiar wody usuwamy papierowym ręcznikiem kuchennym.

W garnku rozgrzewamy 3-4 łyżki oliwy. Dodajemy posiekane drobno cebulki i cebulę oraz oregano. Całość gotujemy przez około 10 minut, aż cebula zmięknie.

Jeśli używacie świeżych pomidorów (które w sezonie dadzą sto razy lepszy, słodszy smak) należy je najpierw sparzyć wrzątkiem, po czym obrać ze skórki. Tak obrane pomidory drobno siekamy. Czy to świeże czy pomidory z puszki dodajemy do naszej cebulki z oregano. Całość dobrze mieszamy i na dość mocnym ogniu zostawiamy na jakieś 15 minut.

W międzyczasie na dobrze rozgrzanej patelni grillowej smażymy bakłażana z obu stron. Prawdopodobnie będziecie musieli zrobić to partiami, jako że naraz nie zmieścimy 3 pokrojonych bakłażanów na jednej patelni. :)

Gdy sos pomidorowy będzie już zredukowany i słodki, przyprawiamy go ostrożnie solą i świeżo zmielonym pieprzem, dosłownie odrobiną octu. Sos można zblendować na gładko lub zostawić go tak jak jest.

W żaroodpornym naczyniu o wymiarach około 25 x 15 cm. Rozsmarowujemy warstwę sosu, posypujemy to odrobiną parmezanu, następnie pojedyncza warstwa bakłażana i pokrojona mozarella. Po czym warstwy układamy od nowa aż do wyczerpania składników. Na wierzchu polewamy resztką sosu i posypujemy znów parmezanem.

Całość wstawiamy do nagrzanego to temperatury 190 C piekarnika na 30 minut. Smakuje wyśmienicie zarówno na ciepło jak i po ostygnięciu.

11/14/2014

Roladki z bakłażana z ricottą i suszonymi pomidorami

Składniki (4 porcje):

2 duże bakłażany
400 g sera ricotta
100 g suszonych pomidorów z zalewy
100 ml oliwy z oliwek
1 łyżka posiekanej mięty
szczypta słodkiej papryki
sól, pieprz


Bakłażana kroimy wzdłuż na plastry grubości 1 cm. Plastry układamy na ręczniku papierowym i solimy. Oliwę rozgrzewamy na patelni (najlepiej grillowej).

W międzyczasie łączymy ricottę z posiekaną miętą, przyprawiamy do smaku. Stopniowo dodajemy odsączone z zalewy, drobno posiekane suszone pomidory.

Plastry bakłażana osuszamy i smarujemy z obu stron oliwą z oliwek. Wykładamy na rozgrzaną patelnię i grillujmy z obu stan na złoto brązowy kolor. Gdy bakłażan jest już gotowy, zdejmujemy go z patelni, odkładamy na chwilę aby ostygł. Na środek każdego plastra wykładamy ricottę, zwijamy i zabezpieczamy całość wykałaczką. Wierzch posypujemy papryką. Talerz możemy udekorować dodatkową miętą.

11/08/2014

Ed Red - krakowski steak house

Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że gastronomia w Krakowie działa prężniej niż w Warszawie. Wybór kuchni prawie z całego świata daje dużo propozycji miejsc gdzie można zjeść i wypić. A co jeśli mamy za mało czasu, żeby spróbować wszystkiego na co mielibyśmy ochotę? Albo obawiamy się wpadki w postaci niesmacznej kolacji? Czasem warto popytać wśród lokalnych mieszkańców lub jak to coraz częściej bywa zrobić rekonesans w internecie. Tak też zrobiłam ja. Mając jeden wieczór w Krakowie, zaufałam Basi Stareckiej, prowadzącej bloga nakarmionastarecka.pl i piszącej recenzje do polskich czasopism. Wybór padł na Ed Red. I słusznie.

Ed Red to krakowska restauracja ze stosunkowo krótkim stażem, bo otwarta w kwietniu tego roku. Lokal znajduję się zaledwie kilka kroków od Głównego Rynku co nie wątpliwie ułatwia turystom, żądnym dobrego mięsa, znalezienie miejsca gdzie dobrze zjedzą.


Steak house - tak określa swoją kuchnię Ed Red. Podawana tutaj wołowina słynie z tego, że jako pierwsza w Polsce, przed podaniem jest przez kilka tygodni sezonowana na sucho. Mało tego mięso pochodzi od polskich krów, ras mięsnych (przypominam, że wołowina w Polsce to głównie produkt uboczny produkcji mleka) a do tego od lokalnych hodowców, a nie z jakiejś tam Argentyny!

Na miejsce docieramy chwilę po 19 w czwartek przed długim weekendem listopadowym. Lokal jest w połowie zapełniony. Wnętrze jest industrialne, z ciekawymi dekoracjami. Różni się od innych krakowskich restauracji swoim lekko surowym wyglądem. Dla mnie w porządku, czuć przestrzeń, ale przy stoliku można poczuć się intymnie.


Kelnerka przynosi kartę. W menu już pojawia się wkładka świętomarcińska z gęsią w roli głównej. Regularne dania to logiczny, przemyślany plan. Na przystawkę do wyboru jest tatar wołowy, kaszanka, śledzie - takie polskie akcenty ale mamy też do wyboru sałatę z łososiem czy cielęciną (26 zł), a nawet ostrygi. Ja waham się między podrobami cielęcymi na 5 sposobów a pieczonymi kośćmi szpikowymi z ziołową salsą (14 zł). Wybór pada na kości.

Dania główne to oczywiście steki wołowe (od 19,90 zł za 100 g), burgery, policzki wołowe (37 zł) (to mam zamiar spróbować następnym razem!), kurczak czy pstrąg z palonym masłem (31 zł). A co jeśli nie jecie mięsa? Nic straconego. Dla wegetarian znajdzie się, tak popularne ostatnio, kaszotto z grzybami i regionalnym cheddarem (26 zł). Do tego wybór klasycznych dodatków. Dobre domowe wino robiło nam za deser, więc karta deserów nie była przedmiotem moich rozważań.

Tak więc nasz wybór padł na kości szpikowe i po burgerze Eda (28 zł) z sosem z zielonego pieprzu i gorgonzoli. W oczekiwaniu na jedzenie dostaliśmy po grzance z salami i majonezem, wszystko home made. Plus za czekadełko. To miły akcent, tak na pierwszy głód podczas oczekiwania.

Po 20 minutach nadchodzą nasze kości szpikowe. Myślicie pewnie: 20 minut? Tak, tak. Kelnerka nas uprzedzała. Ale to dobry znak! Kości pieczone są na bieżąco. I to czuć i w smaku i w zapachu. Wow! Ziołowa salsa to zaskakujący akompaniament do szpiku, ale ku mojemu zdziwieniu - pasuje.


Czas na długo wyczekiwanego burgera. Pewnie tak jak ja jesteście przyzwyczajeni do burgerów w dużych bułach, czasem prawidłowo podpieczonych, chrupiących, czasem miękkich jak w McDonalds's. Więc pewnie wyobrażacie sobie moje zdziwienie gdy zobaczyłam coś takiego:


Ale staram się nie oceniać książki po okładce. Burger był pyszny. Podsmażony chleb zamiast bułki? Tak! Tak wyglądał burger naszych dziadków. Wiedzieli co dobre. Każda z kromek posmarowana jest innym sosem, jedna grzybowym. To ci niespodzianka. A jak mięso? Pycha. Podsmażone tylko z zewnątrz, czerwone w środku. A co z sezonowaną wołowiną? Jest różnica w smaku? Jest. I to duża. Tylko sos zawiódł, był słodki, nie było czuć ani pieprzu ani gorgonzoli. I był brązowy. Hmmm..

Podsumowując: miejsce na prawdę godne polecenia. Jedzenie smaczne, porcje słuszne, ceny adekwatne. Klimat miejsca pasuje do menu, a menu pasuje turystom. Wybierzecie się i Wy?

INFO:
Ed Red
ul. Sławkowska 3
Kraków

11/02/2014

Z serii śniadania: Naleśniki z serem i owocami

Składniki

naleśniki:

2 szklanki mąki 
1 szklanka mleka
1 szklanka wody gazowanej
2 jajka
1 łyżka cukru waniliowego 
szczypta soli
szczypta cynamonu 

masa serowa:

0,5 kg śmietankowego twarogu 
1 żółtko 
0,5 szklanki cukru pudru
cukier wanilinowy 

dodatkowo:

świeże owoce do dekoracji


Żółtka oddzielamy od białek. Miksujemy żółtka z mlekiem, wodą gazowaną, cukrem waniliowym, cynamonem, mąką (na początku dodajemy od 1,5 szklanki i stopniowo dodajemy resztę mąki).
W oddzielnej misce ubijamy białka z solą na sztywną pianę. Ubite białka dodajemy stopniowo do masy i bardzo delikatnie mieszamy łyżką. Naleśniki smażymy na mocno rozgrzanej patelni z obu stron na niewielkiej ilości tłuszczu.

Wszystkie składniki masy serowej łączymy ze sobą w misce, dokładnie mieszając.

Na usmażonych naleśnikach, na połowie każdego rozsmarowujemy łyżkę, półtorej masy serowej, po czym składamy na pół i jeszcze raz na pół, do otrzymania trójkąta. Na wierzchu nakładamy kleks masy serowej i dekorujemy świeżymi owocami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...